Mija rok od rozpoczęcia realizacji noworocznego postanowienia. Wytrwałam. Czasem było lepiej, czasem gorzej, ale koniec końców jestem zadowolona z wyników.
Przebiegłam 393km, przejechałam rowerem 484km, o chodzeniu nie piszę bo nie liczyłam.
Gdybym do tego ruchu dorzuciła dobrą dietę to wynik na wadze byłby jeszcze lepszy, ale i tak chwalę się zrzuceniem dwudziestu kilogramów.
Poprawa samopoczucia fizycznego i psychicznego o 200%.
Plan na następny rok?
Kolejne kilogramy w dół. Najlepiej dziesięć albo nawet piętnaście.
Jak tylko dojdę do siebie po planowej operacji w styczniu, wracam do treningów biegowych, do rodzinnych rowerowych wycieczek.
O diecie też muszę pomyśleć, tym bardziej, że mąż też chce zrzucić kilka kilogramów więc razem będzie raźniej i łatwiej ogarnąć sprawy kuchenne.
Do dzieła. Pamiętajcie, że dziś jest jedyny dzień w roku kiedy można z czystym sumieniem i wiarą we własne słowa powiedzieć "od jutra zaczynam".


