środa, 6 stycznia 2016

Czy biegać zimą?

Jeszcze dwa tygodnie temu wypatrywaliśmy jej z niecierpliwością. Zima, śnieg, niech będzie biało na święta. Nie było. Biegaliśmy w warunkach prawie jesiennych. Tydzień temu powoli zaczął pojawiać się mróz. Cztery dni temu troszkę poprószyło.
Dziś było naprawdę ciężko. Temperatura była łaskawa, termometr wskazywał raptem -5stopni. Dwa dni temu biegałam w -8 i też było całkiem dobrze, mimo wiatru. Za to dziś świat pokrył się białym puchem. Pięknie, czysto, jasno aż chciało się iść pobiegać.

Po szybkim śniadaniu zabraliśmy dzieci na kilometrowy spacer z sankami i zabawami na śniegu.
Koło południa załatwiliśmy opiekę dla naszych kochanych ogonów i wyszliśmy pobiegać.
Obuwia specjalnego nie mamy, żadnych kolcy ani nic z tych rzeczy. Po kilku krokach wiedziałam już, że będzie ciężko. I było, naprawdę było.
Śniegu kilka dobrych centymetrów, w wielu miejscach rozdeptany. Buty szybko były przemoknięte, podeszwy jakby sztywniejsze niż zwykle, do tego śnieg cały czas padał więc sypało po oczach. Wytrwale pokonaliśmy 10km.
Przed wyjściem mobilizowałam męża. Od 7 kilometra to on mnie motywował, bo nie miałam już siły na nic. Walczyłam z każdym kolejnym krokiem. Czas zupełnie przestał się dla mnie liczyć, chciałam tylko być już w domu. Dawno mnie nie bolały nogi po takim dystansie, dziś bolą łydki.
Czyli ewidentnie dobra robota zrobiona. Z postanowieniem poprawy siły biegowej.
Biegajcie, nie zastanawiajcie się czy dam radę. Idźcie nawet trochę potruchtać- satysfakcja gwarantowana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz