Do tej pory głównym pociągowym w naszej rodzinie był tata. Kilka dni temu pogoda była tak piękna a moja chęć do pojeżdżenia rowerem taka duża, że zaprzęgłam się sama do wózka dzieci.
Początek był trudny. Godzina wyjścia przypadła na czas „dzieci są zmęczone a więc marudne”. Zaopatrzyłam się w picie i chrupki do przegryzienia, młodszego zasmoczkowałam i wyjechałam z domu. Robiłam dwa podejścia żeby trafić przyczepką w furtkę, ale w końcu wyprowadziłam rower na ulicę. Wybrałam najkrótszą drogę nad poznańską Maltę. Błąd! Przyczepkę powinno się wozić po ścieżce rowerowej, takie mamy przepisy w Polsce i w sumie nie dziwię się im. Przyczepka ma swoją szerokość i dla naszej własnej wygody należy ten przepis respektować.
Gdy już dzieci przestały marudzić i układały się do snu uspokoiłam się i ja i znacznie lepiej się nam wszystkim jechało.
Najtrudniej było ruszyć a później w zasadzie się już ciężaru nie czuje. Waga naszego załadowanego wózka to 35kg. Ciągnięcie przypomina trochę holowanie samochodu, ale jest znacznie łatwiejsze dzięki dyszlowi a więc mamy sztywny hol..
Objechałam jezioro dookoła. Asfaltowa nawierzchnia, brak krawężników wszystko to co sprzyja naszemu bieganiu w tym miejscu i tym razem ułatwiało jazdę. Lekkie wzniesienia jak to górki, muszę poprawić kondycję, ale w końcu i temu nasze przejażdżki mają służyć. Było miło. Czekam na jeszcze lepszą pogodę i dłuższe wyprawy z kocem i zabawą w jakimś miłym miejscu docelowym.
Jak wyglądały Wasze pierwsze wyprawy? Podzielcie się swoimi przygodami.
Początek był trudny. Godzina wyjścia przypadła na czas „dzieci są zmęczone a więc marudne”. Zaopatrzyłam się w picie i chrupki do przegryzienia, młodszego zasmoczkowałam i wyjechałam z domu. Robiłam dwa podejścia żeby trafić przyczepką w furtkę, ale w końcu wyprowadziłam rower na ulicę. Wybrałam najkrótszą drogę nad poznańską Maltę. Błąd! Przyczepkę powinno się wozić po ścieżce rowerowej, takie mamy przepisy w Polsce i w sumie nie dziwię się im. Przyczepka ma swoją szerokość i dla naszej własnej wygody należy ten przepis respektować.
Gdy już dzieci przestały marudzić i układały się do snu uspokoiłam się i ja i znacznie lepiej się nam wszystkim jechało.
Najtrudniej było ruszyć a później w zasadzie się już ciężaru nie czuje. Waga naszego załadowanego wózka to 35kg. Ciągnięcie przypomina trochę holowanie samochodu, ale jest znacznie łatwiejsze dzięki dyszlowi a więc mamy sztywny hol..
Objechałam jezioro dookoła. Asfaltowa nawierzchnia, brak krawężników wszystko to co sprzyja naszemu bieganiu w tym miejscu i tym razem ułatwiało jazdę. Lekkie wzniesienia jak to górki, muszę poprawić kondycję, ale w końcu i temu nasze przejażdżki mają służyć. Było miło. Czekam na jeszcze lepszą pogodę i dłuższe wyprawy z kocem i zabawą w jakimś miłym miejscu docelowym.
Jak wyglądały Wasze pierwsze wyprawy? Podzielcie się swoimi przygodami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz