czwartek, 31 grudnia 2015

Podsumowanie roku i plany na kolejny.

Mija rok od rozpoczęcia realizacji noworocznego postanowienia. Wytrwałam. Czasem było lepiej, czasem gorzej, ale koniec końców jestem zadowolona z wyników.
Przebiegłam 393km, przejechałam rowerem 484km, o chodzeniu nie piszę bo nie liczyłam.
Gdybym do tego ruchu dorzuciła dobrą dietę to wynik na wadze byłby jeszcze lepszy, ale i tak chwalę się zrzuceniem dwudziestu kilogramów. 
Poprawa samopoczucia fizycznego i psychicznego o 200%.

Plan na następny rok?
Kolejne kilogramy w dół. Najlepiej dziesięć albo nawet piętnaście.
Jak tylko dojdę do siebie po planowej operacji w styczniu, wracam do treningów biegowych, do rodzinnych rowerowych wycieczek. 
O diecie też muszę pomyśleć, tym bardziej, że mąż też chce zrzucić kilka kilogramów więc razem będzie raźniej i łatwiej ogarnąć sprawy kuchenne.

Do dzieła. Pamiętajcie, że dziś jest jedyny dzień w roku kiedy można z czystym sumieniem i wiarą we własne słowa powiedzieć "od jutra zaczynam".


poniedziałek, 28 grudnia 2015

Test Myprotein damska bluza z kapturem na suwak - niebieska

Dzięki Myprotein oraz Fit maminka stałam się szczęśliwą posiadaczką pięknej bluzy do moich sportowych wyczynów. Bardzo dziękuję.
Na wstępie daję producentowi duży plus  za prawidłową tabelę z rozmiarami na swojej stronie a i za to, że sprzedaje ubrania nie tylko na super sportowe sylwetki. Jednym słowem każdy znajdzie coś dla siebie.
Model przeze mnie wybrany kosztował 159zł tutaj  link do tego modelu, ale w kolorze purpurowym. 
Cena nie mała, ale po prawie dwóch tygodniach użytkowania mogę śmiało powiedzieć iż warta swojej ceny.

W opisie produktu czytamy, że jest on dobry na każdą porę roku dzięki materiałowi Windproof.  
Moje testy przeprowadziłam w biegu w temperaturach od +6 do +10 stopni w lekkim wietrze. Początkowo myślałam, że będzie mi zbyt zimno, bo bluza ocieplana nie jest, ale byłam miło zaskoczona. T shirt pod spód i po pierwszym przebiegniętym kilometrze było mi w sam raz. Nie byłam zgrzana, nie było mi zimno i zbędne ubranie nie krępowało moich ruchów co często czuję przy biegu z kurtką przeciwwiatrową. Bluza bardzo dobrze odprowadza wilgoć- podstawa przy ruchu na świeżym powietrzu żeby czuć się komfortowo.
Wygodne kieszenie z przodu zapinane na zamki zmieszczą chusteczki, klucze a i telefon też można schować.
W rękawach mamy otwory na kciuki co wpływa na jeszcze większe dopasowanie. W ogóle cała bluza dobrze się dopasowuje i mimo, że mam jeszcze do zrzucenia kilka kilogramów nie czułam się skrępowana zakładając na siebie coś dość obcisłego.
Po kilku praniach z bluzą nic się nie stało, nie straciła koloru, nie rozciągnęła się ani nie zbiegła. Bardzo szybko schnie co w chłodniejsze dni jest dodatkową zaletą.
Na koniec coś co sprawia, że czujemy się jeszcze lepiej uprawiając sport w tej bluzie. Wiadomo, że jeśli chodzi o ubrania sportowe najważniejszą sprawą jest funkcjonalność i nasz komfort, ale wygląd również się liczy. Skończyła się era wyciągniętego dresu i byle jakiej bluzy z szafy. I mimo, iż sama właśnie w takim stroju zaczynałam biegać to dziś chętnie zainwestuję w dobrą i wygodną odzież przeznaczoną do mojej ulubionej dyscypliny. Bluza jest po prostu piękna, mój kolor niebieski z nadrukiem przywołuje mi na myśl rozgwieżdżone niebo. Lubię czasem pobiegać z głową w chmurach i odpocząć od szarej rzeczywistości. Czas tylko dla siebie dzięki Myprotein jeszcze milej spędzam.

wtorek, 24 listopada 2015

bob revolution se

Summit, summit, ale tak jak kilka dni temu pisałam ze względów na ograniczony fundusz operacyjny zakupiliśmy boba revolution se. Przeczytałam, że ten model jest wózkiem spacerowym a nie typowo biegowym- nie ma stosownego certyfikatu. W naszym odczuciu mogę śmiało powiedzieć, że do biegania się nadaje ;)
Wczoraj zaliczyłam z nim pierwszy spacer. Mogłabym iść w nieskończoność. Wreszcie wózek nie ogranicza długości mojego kroku, jak było to przy zwykłej spacerówce. Prowadzi się lekko, jest zwrotny, podjeżdżanie pod krawężniki nie stanowi żadnego wysiłku, mimo jednego koła z przodu można to zrobić jedną ręką. Myślałam, że wózki trójkołowe są niestabilne- bardzo się myliłam. 
Koła duże, wszystkie pompowane i z możliwością odczepienia na czas transportu.
Amortyzacja w tym bobie nie jest umieszczona przy kołach ale na ramie przy siedzisku. Możemy dostosować miękkość zawieszenia do wagi i upodobań naszego dziecka. Moje wybujane po raz pierwszy od roku zasypiało na spacerze. 
Siedzisko jest obszerne, ale najwyższa pozycja oparcia to kąt 70stopni.
Dopuszczalna waga dziecka to aż 30kg! Nasza córka ze wzrostem 107cm też czuje się wygodnie w tym modelu.
Pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa są tak zamontowane, że nie można ich niestety przełożyć w dziury do standardowego śpiworka na zimę. Przy bardziej ruchliwym dziecku można mieć problem. Moje grzecznie siedzi zapięte w śpiworku i zastawione tacką, która pełni rolę pałąka. W sumie ta grzeczność mnie zastanawia bo gdy sadzałam go w poprzednim wózku dostawał histerii.
Budka dobrze chroni od wiatru i pewnie od słońca.
Kosz na zakupy może nie jest zbyt obszerny, ale małe, codzienne zakupy się zmieszczą bez problemu.

Dziś poszliśmy z mężem pobiegać. Pierwsze spostrzeżenie mojego męża "ale leciutko się prowadzi, tamten (podwójna przyczepka qeridoo) to była taka kolumbryna" ;)
Biegliśmy po asfalcie z przednim kołem niezablokowanym. Wózek mimo to dobrze trzyma tor jazdy i prowadzi się bardzo lekko. 
Rączka mimo, że nie ma regulacji była i dla mnie(170cm wzrostu) i dla męża(186cm) na dobrej wysokości.
Śmiało mogę polecić ten model dla wszystkich, którzy chcą biegać lub chodzić na długie i szybkie spacery ze swoimi dziećmi. 

niedziela, 22 listopada 2015

Gdy nie ma dzieci

Dziś bieganie bez dzieci z garstką grupy MAMY-BIEGAMY.
12km w spokojnym tempie w ramach przygotować do kwietniowego półmaratonu.
Dla mnie i męża tym bardziej było to wielkie wydarzenie bo wyszliśmy z domu bez dzieci pierwszy raz od kilku lat. Też smakuje takie bieganie, byłam tak zmęczona że nawet nie pomyślałam o tym jak babcia radzi sobie z naszymi ogonami. W głowie ciągle myśl, że bardzo przyda nam się wózek biegowy, oj bardzo.
Z mężem nie biegałam już kilka miesięcy i miło było sobie przypomnieć tamten wspólnie spędzony czas. Zdecydowanie potrzebujemy takiego treningu.

A co do grupy MAMY-BIEGAMY poszukajcie nas w necie, grupa rozrasta się w różnych miastach, organizowane są marszobiegi dla początkujących. W każdej chwili możesz dołączyć i zacząć biegać- to świetna sprawa. A w towarzystwie, czas i kilometry mijają bardzo przyjemnie- w grupie siła.

czwartek, 22 października 2015

Plany planami...a joggera nie ma.

Chyba każda mama, która posyła dziecko do przedszkola liczy się z tym , że jej pociecha na początku trochę pochoruje. W naszym przypadku "trochę" zdarzało się zdecydowanie zbyt często. Miesiące wrzesień i październik upłynęły nam pod znakiem katarów, kaszli a i jelitówka też nas nie ominęła. Niemniej moje dziecko zostało oficjalnie pasowana na przedszkolaka i mam nadzieję, że ta inicjacja choć na moment rozgoni choroby z naszego domu. Biegania było w tym czasie mało, z mężem jakoś się mijaliśmy, ciągłe wizyty u lekarza, nieprzespane noce itp. 
Kupno joggera odłożyliśmy na bliżej nieokreślony czas również ze względów finansowych. Hm przez moment chyba nawet głównie finansowych. Nasz wybór jednak się nie zmienia, nadal bardzo chcemy zostać posiadaczami wózka baby jogger summit. 
Brakuje mi tego wspólnie spędzonego czasu. Bardzo.

piątek, 17 lipca 2015

Wybór pojedyńczego joggera.

Ponieważ nasza trzylatka we wrześniu rozpoczyna przedszkolną przygodę  po raz drugi stanęliśmy przed wyborem wózka do biegania. Pierwszy raz wybieraliśmy model dla dwójki dzieci. O czym można przeczytać  w tym poście .  Pod nieobecność córki na pewno nie raz wybierzemy się na trening, a wiadomo z pojedynczym wózkiem będzie lżej.  
Na rynku jest bardzo wiele wózków, choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że każdemu czegoś brakuje.
Co musi mieć wózek idealny dla nas? Podkreślam; dla nas.
- amortyzatory na wszystkich kołach
- duże siedzisko i udźwig oczywiście
- regulowaną rączkę
- przednie koło skrętne z możliwością zablokowania 
- koła pompowane
- przystępną cenę
Po przeczytaniu kolejnych specyfikacji skupiliśmy się na modelach firmy baby jogger. Zwłaszcza dwa modele wydawały się nam odpowiednie baby jogger summit i baby jogger elite. W obydwóch przednie koła są skrętne, przeznaczone dla dzieci do 34kg, zbliżona cena. Elite jednak został zdyskwalifikowany za brak amortyzacji, bardzo duże niedopatrzenie ze strony producenta, lub po prostu oszczędność.
Summit co prawda nie ma regulowanej rączki ale spełnia wszystkie inne warunki. Różnica wzrostu między mną a mężem to 14cm ponoć wysokość wózka jest dość uniwersalna.
Oglądane na żywo robią bardzo dobre wrażenie. Staranne wykończenie, trwały materiał. Zdecydowaliśmy się na baby jogger summit.

Matka też człowiek, czasami musi pobyć sama

To był aktywny dzień. Rano z dziećmi na basen. Koło południa mąż poszedł pobiegać. Później ja poszłam na rower. Aktywności bez dzieci, bo nam wakacyjnie doszła jedna sztuka i nie mieliśmy jak się zabrać całą gromadą. Mimo ogromnej przyjemności spędzania czasu we czworo, czasem zdarzają nam się samotne wypady, żeby zwyczajnie przewietrzyć głowę.
Co macie w głowach jak biegniecie?
Jak biegnę wsłuchuję się w rytm oddech – nogi. Nie wiem czemu, ale muszę się skupiać na bieganiu bo gdy myśli uciekają zaczynam zwalniać a ciągle muszę pracować nad poprawieniem kiepskiego czasu.
Za to gdy jadę rowerem to już inna bajka. Tak na marginesie wiecie jak lekko się jedzie bez przyczepki? A może właśnie przez to, że ją często ciągnę to teraz mi znacząco lżej, bo nogi silniejsze?
Dziś nakręciłam 27km, 1,5h tylko dla siebie
Doszłam do ciekawego odkrycia. Ba, nawet napiszę, że psychologicznego
Rok temu gdy nasze młodsze dziecko miało raptem 4miesiące zaczęłam robić sobie dłuższe spacery z naszym wózkiem.
Z początkiem roku przeznaczenie przyczepki znacznie się zmieniło. Częściej biegaliśmy i jeździliśmy rowerami. Ja dopiero zaczynałam moją przygodę z bieganiem. Postanowienie noworoczne przerodziło się w częstsze treningi. Na ten moment dzień bez roweru albo biegania jest dla mnie jakby stracony. Zaczęło mnie zastanawiać co się właściwie stało, że aż tak polubiłam aktywność fizyczną. Przecież byłam typem kanapowca, który nienawidzi się pocić. Postanowienie postanowieniem, ale one często na chęciach się przecież kończą. Co było inaczej tym razem? Świadomość, że przecież mam dzieci. Jestem mamą i chcę żyć jak najdłużej. Już nie tylko dla siebie czy męża. Te dwa małe szkraby zasługują na zdrową, uśmiechniętą, zadowoloną z siebie mamę, która przy nich będzie jak najdłużej.
Takiego oto odkrycia dokonałam na piętnastym kilometrze trasy. Niby rzecz oczywista, ale mam wrażenie, że czasem zapominamy o sobie w dzisiejszej pogoni za pieniądzem.
Do teraz uśmiecham się sama do siebie. Bo warto żyć, zdrowo i długo!

Tak więc Mamo, Tato zadbajcie o siebie, bo macie dla kogo żyć i komu dawać przykład. Nie posłucha Cię syn/córka jeśli mu powiesz odejdź od komputera/ telewizora, jeśli sam tego w porę nie zrobisz. Razem możecie zacząć od spacerów. Jeśli spodziewacie się dziecka kupcie od razu wózek z którym będziecie mogli szybko maszerować a później biegać. Teraz dostępne są modele z gondolą. Spacery nie będą nudne a Wy zadbacie o kondycję.

wtorek, 23 czerwca 2015

Kilka słów od mamy do innych Mam.

Mijają kolejne tygodnie mojej regularnej aktywności fizycznej. Realizuję noworoczne postanowienie – schudnąć. Wiadomo będąc w domu z dziećmi początek był trudny. Wymówka „nie mam czasu” i „jestem zmęczona”często się pojawiała. Jednak zauważałam, że wystarczy dobrze zorganizować dzień, a na wszystko znajdzie się czas, na sport, gotowanie, zabawę z dziećmi a i wieczorem książkę daję radę poczytać. Fakt faktem w ciągu dnia mam może godzinę kiedy siedzę a nie ganiam za dziećmi, ale i tak dobrze jest.

Nie stosuję specjalnej diety bo nie mam czasu na gotowanie oddzielnych posiłków. W moim przypadku sprawdza się słynne MŻ (mniej żreć), często na obiad jem lekką sałatkę z kawałkiem kurczaka czy fety.

Aktywność fizyczna? Na wyjście do siłowni czy basen nie mam możliwości ze względu na dzieci więc wszystko co robię musi być możliwe do zrobienia z nimi. Jeśli tylko pogoda pozwala staram się przed południem zabrać dzieci na przejażdżkę rowerową. Ciągnę nasze 40kg za sobą i lekko nie jest, ale to fajny czas. Ja się ruszam oni podziwiają widoki albo ucinają sobie krótką drzemkę. Bez ich znudzenia mogę przejechać ciągiem nawet 15kg. Jeśli zaliczymy przystanek na placu zabaw to nawet dłużej. Przyczepką staram się jeździć po ścieżkach rowerowych. Raz, że takim szerokim pojazdem trzeba się poruszać po ścieżkach bo przepisy tego wymagają, dwa jest naprawdę wygodniej bez krawężników i z odpowiednią szerokością drogi. Kolejną rzeczą, którą robię z dziećmi i mężem to bieganie. Dzieciaki w wózku a my biegiem i wszyscy są zadowoleni. Nasze treningi są dwa, trzy razy w tygodniu. W styczniu zaczynałam 3kilometrami. Dziś robię 10km w lepszym czasie, choć i tak nie jest rewelacyjny. Na dzień dzisiejszy nie zależy mi na biciu rekordów, ważne, że to co robię przynosi efekty.

Stracone 15kg, osiągnięta waga sprzed trzech ciąży w niewielkich odstępach czasu, bardzo dużo centymetrów na minusie, ot weźmy udo -10cm, lepsza kondycja i ogólne zdrowie, dobre samopoczucie, zadowolenie z siebie, można by długo wymieniać.

Gdy wieczorem dzieci idą spać robię trening obwodowy. To taka końcówka dnia ostatkiem sił ale z uśmiechem na twarzy. Czas tylko dla siebie. W planach mam ćwiczenia z obciążeniem dla wzmocnienia pleców i nóg.

Tak więc drogie Mamy. Wymazać ze słownika „nie chce mi sie” i dołączać do mnie. Powoli bez pośpiechu. a każda osiągnie wymarzoną sylwetkę.

A tak na marginesie jak Wasze noworoczne postanowienia?

sobota, 28 marca 2015

Moja pierwsza wyprawa rowerowa z dziećmi.

Do tej pory głównym pociągowym w naszej rodzinie był tata. Kilka dni temu pogoda była tak piękna a moja chęć do pojeżdżenia rowerem taka duża, że zaprzęgłam się sama do wózka dzieci.

Początek był trudny. Godzina wyjścia przypadła na czas „dzieci są zmęczone a więc marudne”. Zaopatrzyłam się w picie i chrupki do przegryzienia, młodszego zasmoczkowałam i wyjechałam z domu. Robiłam dwa podejścia żeby trafić przyczepką w furtkę, ale w końcu wyprowadziłam rower na ulicę. Wybrałam najkrótszą drogę nad poznańską Maltę. Błąd! Przyczepkę powinno się wozić po ścieżce rowerowej, takie mamy przepisy w Polsce i w sumie nie dziwię się im. Przyczepka ma swoją szerokość i dla naszej własnej wygody należy ten przepis respektować.

Gdy już dzieci przestały marudzić i układały się do snu uspokoiłam się i ja i znacznie lepiej się nam wszystkim jechało.

Najtrudniej było ruszyć a później w zasadzie się już ciężaru nie czuje. Waga naszego załadowanego wózka to 35kg. Ciągnięcie przypomina trochę holowanie samochodu, ale jest znacznie łatwiejsze dzięki dyszlowi a więc mamy sztywny hol..

Objechałam jezioro dookoła. Asfaltowa nawierzchnia, brak krawężników wszystko to co sprzyja naszemu bieganiu w tym miejscu i tym razem ułatwiało jazdę. Lekkie wzniesienia jak to górki, muszę poprawić kondycję, ale w końcu i temu nasze przejażdżki mają służyć. Było miło. Czekam na jeszcze lepszą pogodę i dłuższe wyprawy z kocem i zabawą w jakimś miłym miejscu docelowym.

Jak wyglądały Wasze pierwsze wyprawy? Podzielcie się swoimi przygodami.

niedziela, 15 marca 2015

Malta w Poznaniu – nasze trasy biegowe

Trasy biegowe wybieramy głównie myśląc o naszym wózku, w którym wozimy dzieci. Nie traktujemy tego w kategoriach ograniczenia, a raczej wygody. Najczęściej wybiegamy z domu, rzadko kiedy dojeżdżamy do miejsca docelowego biegu.

Najbliżej mamy do idealnej trasy biegowej jakim jest poznańska Malta. W 10minut jesteśmy nad jeziorem gdzie asfaltowa nawierzchnia nie utrudnia poruszania się i gwarantuje prawie 6km równej ścieżki. Nie ma wielu podbiegów, które zdecydowanie omijamy a wśród biegaczy trasa jest uważana za szybką. W weekendy jedynym utrudnieniem są przechodnie, jednak zawsze można poćwiczyć slalom. Biega się naprawdę przyjemnie. Dzieci mogą oglądać ptactwo na wodzie i innych trenujących, w tym kajakarzy. Można zrobić przystanek na plac zabaw i wszyscy z treningu będą zadowoleni.

Poznaniacy na pewno znają te ścieżki a przyjezdnych bardzo zachęcamy do biegowej wyprawy.

poniedziałek, 9 marca 2015

Enea Tritour 8 marca

8 marca 2015roku rodzinnie wzięliśmy udział w ENEA Tri Tour Challenge Poznań Women Run!
Był to bieg charytatywny dla dwóch walczących z nowotworem Natalek organizowany na Poznańskiej Cytadeli.

Do wyboru były dwa dystanse 6km i 12km, ja startowałam na krótszym, mąż z wózkiem na dłuższym. Okazało się, że organizator nie mijał się z prawdą i trasa faktycznie miała „liczne podbiegi i zbiegi”. Kilka podbiegów było katorżniczych, momentami musiałam iść i nie byłam w tym spacerze osamotniona. Mąż z racji lepszej kondycji lepiej sobie poradził z trasą, choć przyznał, że z wózkiem lekko na podbiegach mu nie było.

Nasz pierwszy start oceniam dobrze. Żadnych problemów organizacyjnych. Bardzo sympatyczna atmosfera. Miło i aktywnie spędzone niedzielne przedpołudnie. Nasza córka zadowolona ze swojego pierwszego medalu, bo oczywiście oddałam jej swój. W wózku miała picie i suchy prowiant bo zdążyła zgłodnieć podczas biegu Miejsca miała dla siebie sporo bo młodszego brata zostawiliśmy w domu z babcią. Dlaczego? Wydawało nam się, że podczas startu może być głośno, że przestraszy się tłumu, że nie wytrzyma. Teraz już wiem, że spokojnie mogliśmy go zabrać, ale jeszcze wczoraj nie wiedziałam jak wygląda organizacja takiej imprezy.

piątek, 16 stycznia 2015

Wybór sprzętu

Na rynku jest wiele firm produkujących joggery. Nasz wybór był nieco zawężony ponieważ potrzebowaliśmy model dla dwójki dzieci. Co ciekawe kupując naszą „przyczepkę” wcale nie myśleliśmy o bieganiu a o jeździe rowerem i dłuższych spacerach z obojgiem dzieci. Najważniejszym dla nas była wygoda dzieci, amortyzacja i obrotowe koło przednie, wagę sprzętu oczywiście też braliśmy pod uwagę, ale przy dwojgu pasażerach i tak trzeba się liczyć ze sporym ciężarem do pchania czy ciągnięcia. Cena też była dość istotna i wybór padł na model Qeridoo Speedkid2 ze specjalną wkładką dla niemowląt. W momencie zakupu córka miała 2lata a syn 3mc.

Dziś widzę tylko jeden minus tego modelu. Słaba wentylacja. Latem nawet przy całej otwartej zasłonie dzieci się bardzo pocą. Rozumiem, że szczelność tego sprzętu jest ważna, ale chociażby jedno okienko powinno mieć możliwość otwarcia. Przed drugim latem jakie nas czeka chyba sama poprawię producenta i zrobię jakiś otwór nad głowami dzieci.

Przez pierwsze miesiące użytkowania przyczepka służyła nam głównie jako wózek dla dwójki dzieci. Przejażdżka rowerowa była tylko jedna (z dzieckiem poniżej 9mc producent nie zaleca jazdy) . Za to spacerów było bardzo dużo.

Przeznaczenie przyczepki zaczęło się zmieniać jesienią gdy mama rozpoczęła swoją przygodę z bieganiem i dołączyła do biegającego taty. Sprzęt jako wózek biegowy sprawdza się idealnie. Nie będziemy nim bić rekordów szybkości bo opór powietrza jest dość duży a i wózek z zawartością to na dzień dzisiejszy 42kg wagi. Ale biegamy, spędzamy wspólnie czas na świeżym powietrzu i bardzo sobie to cenimy. Jako dodatkowe wyposażenie wózka można dokupić koło, nie skrętne z hamulcem ręcznym. Nam jeszcze nie jest potrzebne, nie rozwijamy zawrotnych prędkości, ale mamy dodatkową opcję na przyszłość.

niedziela, 11 stycznia 2015

O nas

Jesteśmy małżeństwem i mamy dwoje dzieci, roczniaka i 3latkę. Tata pracuje a mama „siedzi” w domu. Jakże typowa sytuacja w wielu rodzinach. W tygodniu niewiele mamy czasu i dla siebie i dla dzieci. Przyznam szczerze, że nie mieliśmy sposobu, co ważne dla każdego z nas w równym stopniu atrakcyjnego, na spędzanie czasu poza domem. 
Lato 2014

Kupiliśmy przyczepkę rowerową. Przez pierwsze miesiące użytkowania przyczepka służyła nam głównie jako wózek dla dwójki dzieci. Przejażdżka rowerowa była tylko jedna (z dzieckiem poniżej 9mc producent nie zaleca jazdy). Za to spacerów było bardzo dużo.

Przeznaczenie przyczepki zaczęło się zmieniać jesienią gdy mama rozpoczęła swoją przygodę z bieganiem i dołączyła do biegającego taty. Zima 2014/15 zamiast śniegiem cieszyła dobrą pogodą i zachęcała do aktywności na świeżym powietrzu niekoniecznie związaną ze sportami zimowymi.

No i się rozbiegaliśmy we czworo. Dzieci lubią podziwiać widoki albo wręcz przeciwnie pospać sobie. My dbamy o siebie. Ale najważniejsze, że nikt nie musi z niczego rezygnować. Nieraz jedno z nas odkładało bieganie na następny dzień tylko dlatego, że trzeba zająć się dziećmi, albo pobyć z małżonkiem. Dziś już nie mamy tego problemu jesteśmy razem, bo ponad wszystko rodzina jest dla nas najważniejsza.